Zimny wiatr krew gorącą ostudził powoli —

Spójrzałem wkoło siebie, wspomniałem o strzesie101,

Nie pierwszyna102 strzelcowi zanocować w lesie!

Patrzę... rozpierzchłe myśli zbieram pomaleńku,

Jest hubka i krzesiwo, jest siekiera w ręku,

Jest strzelba za plecami i mieszek borsuczy.

No, myślę — przez dni kilka nędza nie dokuczy,

Przetułam się dni kilka! a potem?... o Boże!

Śmierć z głodu albo z chłodu, na bezludnym borze!..

Ot tutaj ciemna jodła z kudły rzęsistemi