Opuściła gałęzie aż do saméj ziemi,

Tu będzie na noc chata! to i cóż że chata?

Nie zasnę, bo mi serce okropnie kołata, —

Ale trochę wypocznę. — Podsuwam się blisko...

Wtém ogromne wypada spod nóg niedźwiedzisko,

Ryknął i pobiegł w puszczę — śledząc go oczyma,

Ej, szkoda, myślę sobie, że hetmana nié ma,

Ej, szkoda, że pan łowczy nie wiedział łożyska103!...

Krew mu z rozbitych piersi czarnym sznurem tryska,

A młoda jego żona... nieszczęsna kobiéta!