Jęczy teraz w rozpaczy i zębami zgrzyta!

I tuli się do męża, całuje go w usta....

A mąż... zimny jak kamień i blady jak chusta...

Krew mu obryzgła104 piersi — o szczęśliwy człecze!

Krew zaskrzepła od zimna, w serce ci nie piecze;

A u mnie w sercu pożar nad wszystkie pożary!

A mojaż biedna żona!... a mój ojciec stary!...

I tak całą noc bożę105 zlewałem się potem,

Myśli szumiały w głowie i biły z łoskotem,

Nazajutrz weszła jutrznia i słonko jak złoto,