— »Nie — rzekłem — czekać nie chcę, bo życie tak dręczy!
Ot, poszukam gałęzi, co się nie obłamie«.
Podniosłem w górę oczy — cóś huczy, — cóś brzęczy,
Aż tu pszczółka lecąca ukłuła mię w ramię —
Patrzę, a tu na drzewo rój spuścił się pszczelny,
Piękny rój... krew poleska wzięła swoją władzę...
Czekajcie... nim pomyślę o drodze śmiertelnéj,
Piérwéj rój ten obiorę i w ulu osadzę;
Bo wy państwo nie znacie poleskiego rodu:
U nas pszczoła to rozkosz, to bogactwo człeka,