A tam zabłądzić, niech Bóg nie dopuszcza!

Nie zhukasz ludzi, nie trafisz do domu,

Echo zamiera, choć puka i stuka,

Tam całe życie przesiedzisz kryjomu,

A nikt i z psiarnią ciebie nie odszuka,

Szérokie mszary i mokre bagniska,

Jak okiem rzucić ścielą się z daleka,

Gęstą olszyną ocieniona rzeka,

Pomiędzy karczów jak loch się przeciska...

Nikt cię nie znajdzie, chyba czasem w lecie