Kiedy pracuję cały dzionek boży,

Tępą siekierą rąbię pień sosnowy

Lub się wieczorne ognisko nałoży,

I tam się modlę, — żal mi tylko szczérze,

Że mało modłów umiałem z pamięci,

Jeden Ojczenasz, ot, całe pacierze,

Ten wciąż powtarzam, a tu łza się kręci,

Serce klekoce i w rozlicznych głosach,

Szepce »Ojcze nasz, któryś jest w niebiosach!«

Nadeszła zima, mój leśny zakątek