Mój ojciec, żona, sąsiedzi wioskowi,

Jakbym ich witał: »o serdeczni moi!

Jak się miewacie? czy żywi? czy zdrowi?!« —

O! z jakiém szczęściem, o, z jaką pociechą

Gwarzyłbym, gwarzył, gdzie ludzi gromada!

A tutaj gwarzysz, to zamruczy echo,

Hukniesz, odhuknie — samo nie zagada. —

Czy jęczysz we łzach, czy pracujesz w pocie,

Mógłbyś tu przebyć od wieku do wieku,

Echo nie przyjdzie osłodzić w robocie,