Czasem kuflową podzielam ochotę,

Najczęściéj idę ze strzelbą do lasu.

Bywało sobie w wieczornéj godzinie,

Mówiąc koronkę usiadam na dworze;

Liczę Zdrowaśki, patrzając na zorze, —

Ni stąd ni zowąd i łza mi popłynie!

A była u mnie ta przywyczka marna

Żem trzy gwiazdeczki polubił z zapałem;

Malutkie gwiazdki, jak... makowe ziarna,

Ja tylko jeden znaleźć je umiałem,