Coś sprzed kościelnéj przywiódł mię bramy,

Coście tak długo ojcowie mili,

Chlebem karmili, winem poili;

Dziś znów przychodzę do was gościną,

Lecz niosę z sobą mój chléb i wino,

I was zapraszam do mego stołu;

Co Bóg udzielił, jedzmy pospołu,

A co zostanie, użyjem godnie,

Zjedzą ubodzy albo przychodnie!» —

Ksiądz przełożony patrzy ciekawie,