Umarła dziatwa, umarła mi żona,

Zostałem jeden jako liść na drzéwie:

Gdy drodzy sercu, gdy zmarli jedyni,

Tęskno mi było w mym złoconym gmachu;

Jęczałem smutnie jak ptak na pustyni,

Jako kruk nocny, co czuwa na dachu,

I rzekłem w duchu: dopomoż mi Panie!

Dolę, niedolę złożyć w Twoje ręce,

Niech dusza moja spokojną zostanie,

Na chwałę Twoją me włości poświęcę!