Jak gwiazdy moich dzieci zgasły na błękicie,
Ejże biedne me syny! — już mi nie wrócicie...
Gdzieś was na cudzéj ziemi wrogowie zabili!!»
V
Pan począł śmiać się ze mnie: — «Ech! jesteś dziwakiem,
Wstydź się wierzyć w te duby, co plecie prostota!
Człek swoim, gwiazda swoim postępuje szlakiem,
I losami ludzkiemi nic się nie kłopota. —
Każda gwiazda na niebie, co ją wzrok doścignie,
To planeta lub słońce, przysłonione mgiełką,