A to co widzisz czasem — jak przeleci, mignie,

To po prostu meteor — lub błędne światełko. —

To fosfor albo gazy — próżno głupcy bredzą,

Gwiazdy o twoich synach... nic a nic nie wiedzą». —

I począł daléj mówić, tłumaczyć na nowo,

Po mądremu, z łacińska, fizykę książkową,

Chciałem wierzyć i umysł pocieszyć stroskany,

Lecz gdzie tam! łza jak na złość po oczach się kręci,

Mądre słowa, to prawda — lecz jak groch do ściany,

Nie przylgnęły do serca, ani do pamięci.