A chłopów każdy łaje, każdy kijem kropi,

Doprawdy, że aż szkoda... skąd taka różnica?

Niegrzeczni muszą być chłopi!...

Ot i wczora... gdy papa zasnął po obiedzie,

Pytam się — czy to pięknie i co za potrzeba,

Weszli — zbrudzili pokój, krzyczą jak niedźwiedzie:

«Chleba panoczek! daj chleba!...»

Więc kazano ich obić... i słusznie obici;

Już ja kiedy wyrosnę i będę mieć zboże,

Póki się cała wioska chlebem nie nasyci,