A wicher śniég skręca i składa w sumioty,

I świszcze w kominie piosenkę złowieszczą —

Wtém drzwi się rozpadły: któś zziębły, wąsaty,

Przy szabli i w burce wtoczył się do chaty.

Przeraził nas wszystkich ten napad znienacka,

Wiadomo, jak w wojnie żołnierze zuchwali;

Czy szajka westfalska, czy sotnia kozacka,

Zrabuje, spustoszy; a może i spali. —

«Niech będzie pochwalon!» — zawołał przybyły,

— «Na wieki i amen» — odrzekła gromada. —.