Ot jakoś nieznacznie przybyło nam siły:

«Kto chwali Chrystusa, kto tak do nas gada,

Nie może być rabuś — rzekł ojciec spokojnie —

Ot dzięki Ci Boże, są wieści o wojnie!» —

I zatknął u pasa święcone paciórki —

A żołnierz śniég otrząsł z kaszkieta i burki,

I z lodu ocisnął namarzłe wąsiska,

— To Stefan — to brat mój — z pochmurném obliczem,

Podbieżał do ojca, kolana mu ściska,

I wita się z nami — my bieżym i krzyczym: