Witamy, ściskamy radością wzruszeni,

«No cóż tam? Jak idzie? Jak się wam powodzi?»

Tysiące zapytań jak z procy kamieni

Rzucają z pośpiechem i starzy, i młodzi.

«Źle idzie — rzekł Stefan — skończyła się praca,

Już nasze rojenia minęły, uciekły,

Już Francuz w cieplejsze krainy powraca,

Przemarzły, przelękły, pobity i wściekły,

Bóg z niemi — mój ojcze! Ja u was w gościnie,

Konika popasę i ruszam z kopyta;