Choć wojna za górami, gdzie kula upadnie —

Sprawdził się przestrach ojców i matek w Podkowie,

Sprawdziło się, co czarni krakali krukowie,

Bo wszystka niemal młodzież, cała nasza siła,

Gdzieś w niemieckiéj krainie głowę położyła —

Kilku jeno wróciło poranionych srodze,

Z krzyżykami u piersi, na drewnianéj nodze,

Lub na szczudłach żebraczych — mała z nich usługa,

Okaleczałe ręce niezdolne do pługa,

Młode jeszcze, lecz kulą zgruchotane barki,