Wszyscy serca z sercami, rękę spletli z ręką,

A skowronek drze piersi radośną piosenką;

Wiatr cię nawet świątecznym uściskiem ogarnie,

Serce ani przeczuwa, że idą męczarnie. —

Rankiem było na niebie i w sercach różowo,

Wieczorem czarne chmury zwisły nad Podkową:

Oto groźni spójrzeniem, a strojem wytworni,

Konno lecą pod kościoł pachołkowie dworni,

Na czele pan Agronom — ten z karty nam czyta,

Że dzisiaj święty Jerzy i z dzierżawy kwita,