Wiatr się wzdyma, zahuczał, skręca się nad jarem,

Ogień dymi się, czai i buchnął pożarem —

Trzeszczą belki i krokwie pod słupem ogniska,

Chałupa po chałupie w głownie się rozpryska,

Nikt pożaru nie gasi — bo nasza gromada

Krząta się koło wozów i tłumoki składa,

I ucieka z pożaru — a dworna czereda

Nie troszczy się o pożar, bo mu rady nie da —

I ogień coraz słabszy, coraz niżéj błyska,

Stérczą kominy z cegieł i stos popieliska,