Stérczą zwęglone drewna — i jeno do góry

Wśpina się kolumnami dym czarny i bury,

I jeno czarny obłok, jak chusta grobowa,

Rozciąga się nad miejscem, gdzie stała Podkowa.

XI

A mieszkańcy Podkowy za lasem daleko,

Pan Bóg wié, dokąd się wleką —

Dym rodzinnego zgliszcza rozciąga się torem

Za ich sierocym taborem,

I głowę ściska bólem, i przegryza oczy,