W nią wlepiałem moje oko,

W lube dumań mych godziny.

W nią patrzałem, gdyby w tęczę,

Gdy na czole ciężar czułem

Lub gdy myśli pasmo snułem,

Wątłe, słabe jak pajęcze.

Oto komin — druh wesoły,

Tu wchodziły cygar dymy,

Tum fajczane trząsł40 popioły,

Tu paliłem moje rymy. —