Niech zawiedzie go odźwierny,

W sześć łańcuchów mocno skuty

Niechaj gnije pies niewierny.

A gdy święte dni nadbiegą,

Zwołać trąbą naród mnogi,

I gdzie ulic cztéry drogi,

Smagać do krwi niegodnego...»

II

Płyną lata!... on w ciemnicy,

Przyszedł dzień świętego Jana,