Żyć ze wszystkimi, czuć bratnią spójnię,

To jakoś serce bije podwójnie.

Bywało, we wsi śmierć kogoś bierze —

Janek jak dziecko spłacze się szczerze,

W obcym człowieku, co zszedł ze świata,

Jakby utracił ojca czy brata;

On dół wykopie, trumnę wyciosa,

Żałobną pieśnią grzmi pod niebiosa,

A jeśli krewni nie dość bogaci,

Jeszcze, bywało, za pogrzeb płaci.