Słówko za słówko, krew’21 silniéj bije,

Jakoś przychodzi grzmotnia na kije;

A drugi siedząc, niedługo duma,

Żal mu sąsiada, żal pana kuma,

Więc do pomocy! i z drugiéj strony

Znowu się zjawi gość nieproszony,

I dwie gromadki starym zwyczajem

Gdzieś przy gospodzie grzmocą się wzajem.

Na taką grzmotnię, w lichéj godzinie,

Niech no się tylko Janek nawinie