I ruszył, świszcząc piosnkę kozaczą,

Pewien, że jego łez nie zobaczą,

I snuć marzenia zaczął powoli

O nowém życiu, o inszéj doli.

VII

Dobrze mu było na dworze pana:

Barwa złocista i posrebrzana,

Spięty popręgą, w sutéj bekieszy24,

Z kity u czapki wielce się cieszy,

Strzelba przez plecy, konik cisawy, —