Niby wystrzela — i marzy Janek
O czarnych oczach młodych Hiszpanek,
O piękném niebie tamtejszej strony —
I znowu inną myślą wiedziony,
Idzie na atak, prowadzi więźnie,
Woła o pomoc, że w śniegach grzęźnie,
Niby to wiezie pana w podróży,
Niby to panu w chorobie służy,
Albo prowadzi orszak grobowy...
Wtedy się skarży na boleść głowy,