Jakiś Ty dobry, Ojcze i Panie,
Za te rodzinnych dźwięków przysłanie!»
Uklęknął Janek, łzami się zalał, —
Już jego biedny rozum ocalał:
Miłość swéj wioski i swojéj strony
Wróciła wskrzesić duch przygnębiony,
Zagrała w piersiach na dawną nutę,
Pokutnik skończył swoję pokutę.
Już pan nie żyje — któż mu zabroni
Wrócić na starość do swéj ustroni?