Ludzie się dziwią, skąd taka zmiana?

Skąd ta przytomność niespodziewana?

Skąd taki spokój na Janka twarzy?

Czemu sam z sobą teraz nie gwarzy?

W końcu się czując zdrowszy i żwawszy

Zniknął, nikogo nie pożegnawszy;

Myślą, że poszedł po żebraninie,

I pamięć o nim we dworze ginie.

XVIII

A on z tłomokiem, z wyniosłą głową,