I jako pielgrzym, kiedy postrzeże

Jerozolimskie najświętsze wieże,

Upada na twarz — jakowaś siła

Janka na ziemię jakby rzuciła.

Zaśmiał się, krzyknął, łzy słodkie roni:

«Otoż i wioska! otoż i oni!

Otoż ja przy nich! otom u celu!

O dobry Boże! o Zbawicielu!...»

Podniósł się, spojrzał z twarzą żałośną:

«Gdzież nasza chata? tam drzewa rosną!