Ojciec już umarł, umarła matka...
Ależ brat starszy! ależ gromadka!...
A gdzież kaplica? gdzie chatka stróża?...
Gospoda nowa... a jaka duża! —
Konie się pasą — niedzielna pora,
A gdzież jest biały konik Hrehora54?
Musiał go przedać — źle zrobił... szkoda:
Żwawy był konik... a krew’ nie woda...
Skąd się tu wzięły te nowe grusze?
Dawniéj nie było — pamiętać muszę: