Że stara Marta to dziéwczę hoże.

Niech i tak będzie, jeśli wypada».

Kiedy tak z cicha szepce gromada,

Janek łzę otarł, co w oczach świeci,

Wychylił czarkę:

— «Dzieci wy, dzieci!

Nie znam was wcale, bo wy nie moi.

Ta wioska dzisiaj inaczéj stoi.

Z waszemi dziady dobrze się znałem,

Z waszemi ojcy piłem, hulałem —