Lecz sami sobie winni, to Bozia ich karze,

Że chłopstwo papy nie słucha.

Papa kocha swe konie, mama swego szpica,

A chłopów każdy łaje, każdy kijem kropi,

Doprawdy, że aż szkoda... skąd taka różnica?

Niegrzeczni muszą być chłopi!...

Ot i wczora... gdy papa zasnął po obiedzie,

Pytam się — czy to pięknie i co za potrzeba,

Weszli — zbrudzili pokój, krzyczą jak niedźwiedzie:

«Chleba panoczek! daj chleba!...»