By najpierwszego spotkać przechodnia.
O piątéj z rana bramę otwarto:
Któś idzie pieszo z miednickiéj drogi...
I w miejskiej bramie stanął przed wartą
Pokaleczony żołnierz ubogi.
Twarz ma i postać jeszcze młodzieńczą:
Stąpa szykownie, zbudowan składnie,
Lecz głuchym kaszlem piersi mu brzęczą
I skaleczoną ręką nie władnie.
Skłonił się warcie, wstrzymał się w bramie,