To — krwawa bitwa, to — strój żebraczy,
To — napad zbójców, to rzewna modła,
Przy zacnych zwłokach ojca Tabora,
Wtém go chrapliwa mowa ubodła,
«A powstań waszmość! spać tu nie pora,
Spać tu nie miejsce, wynoś się skoro!»
Żołdak, co w sieniach odprawiał straże,
Szarpnął go silnie za rękę chorą
I z progów pańskich wynieść się każe.