Żyć bez twej córki nie mogę dłużéj:
Rad, że rozmowa ku temu zmierza,
A jéj sprzyjania pewien po trosze,
Raczcie przebaczyć śmiałość żołnierza,
Że o jej rękę przy świadkach proszę».
X
Podumał trochę Stefan Kotwica,
Spojrzał na wójta i resztę gości,
«Nie, panie bracie!... nie chcę szlachcica,
Nam nie potrzeba waszéj zacności;