I śmiało palcem wskazał na zdzierce,

Słabego pana zdradliwe sługi.

Stawi jak pasterz groźne oblicze,

Jako poddany przed tronem klęka,

Ażeby tylko królewska ręka

Z szpon Glińskiego wydarła bicze.

Nic nie pomogła szlachetna praca,

Uwiedli króla chytrzy zbrodniarze,

Król od Wojciecha oczy odwraca

I sprzed oblicza odejść mu każe.