Przybiegł i dziarsko skoczył ze siodła,
Podali sobie ręce oboje,
Niewiasta miłem okiem powiodła
Jego sowito37 błyszczącą zbroję
I białą rączką konia popieści,
Gęstą zasłonę z twarzy odwinie
I rzecze głosem cichej boleści:
«Już nas odjeżdżasz, panie Marcinie!»
To była Maria — pierwszy raz w życiu
Przyszła w ten piękny lasek przy drodze,