Z domu rodziców wyszła w ukryciu;
Ach bo też ciężko było niebodze!
Chciała zobaczyć swego młodziana,
Na pożegnanie rzec mu: «Szczęść Boże!»,
Chciała powiedzieć, że żadna zmiana,
Nigdy w jéj sercu postać nie może...
A przecież milczy, jakby się sroma38,
Jak gdyby sama z siebie nierada,
Stoi niepewna i nieruchoma.
Na oczach uśmiech, a twarz jéj blada.