Umilkła... dopalone ognisko przygasło;

Więc bierze garście siarki i na węgle rzuca,

A jak gdyby wołanie zerwało jej płuca,

Padła pierśmi na ziemię i w prochu się tarza,

A ze stosu, co płonie, węgli się, rozżarza,

Buchnęły kłęby dymu, buchnął płomyk sini,

I trupi blask uderzył po ciemnej jaskini.

Znowu grom wstrząsnął gmachem z potęgą olbrzymią...

Cudo!! z siarczystych kłębów, co ze stosu dymią,

Ukazało się bóstwo! tak straszliwej twarzy,