Zmierzyli się bóg piekieł i bohater ziemi.

Ale ognik siarczysty gaśnie, dogorywa,

I nadziemskie widziadło z dymem się rozpływa,

Wróżka powstaje z ziemi i ogień roznieca;

Poklus zniknął z podziemia — tylko twarz kobieca

Pobladła, posiwiała, jakby konająca;

Zwraca się ku ludowi — i z piersi wytrąca

Słowa ciche, powolne, jak gdyby kaskada,

Jak strumyk, co do Wilii z gór Ponarskich spada:

„Poklus objawił wolę... drzyj, książę Margierze!