Nad baszty twego zamku wnet chmura się zbierze:

Chowasz dziecię z krwi obcej, co Litwę wyniszcza

Własna krew przygotuje płomienia i zgliszcza,

Które dom twój zagubią — zagubią cześć bożą,

Wrogom bramę do Litwy na oścież otworzą.

Nie ukoisz inaczej wyroków srogości,

Chyba krwią pacholęcia, co w twym domu gości.

I nie dalej, jak jutro w północnej godzinie

Niech krew młodego jeńca na ołtarz popłynie,

A ciało jego spalić w ofiarnej pożodze,