XI

Było jeszcze nad rankiem — daleko wschód słońca.

Na wale, gdzie klęczała Egle bolejąca,

Niewidziany, chcąc użyć porannej pogody,

Siedział w myślach posępnych Lutas siwobrody.

Wysłuchał jej bluźnierstwa, modlitew, rozpaczy,

I zrazu nie pojmował, co to wszystko znaczy;

Lecz zrozumiał... popatrzył... i z oczu mu znaczno,

Że przebaczył dziewicy jej miłość dziwaczną:

On sam dumał boleśnie nad Ransdorfa losem.