Czemu wszyscy nań patrzą boleśnie, nieśmiało?

Czemu z dala go mija litewska gromada,

A żaden nie pozdrowi, słowa nie zagada?

Zresztą, mało go troszczy ich trwoga nieznana;

O jedno chciałby spytać: dla czego dziś z rana,

Wedle swej pobożności, wedle obyczaju,

Nie szła córka książęca do świętego gaju?

Och! nie tak węże z gaju upragnione mleka,

Jak on spojrzenia Egli — czy przed nim ucieka?

Czy odgadła płomienie, co mu w duszy gorą?