Czy to chatkę poziomą131, czy to kościół Boży.

Ucieka przed nią zwierząt i ptasząt gromada,

A syn człowieczy blednie i na twarz upada.

Ale trwożliwiej Litwin patrzy ku Baltydzie,

Kiedy czarny jak chmura buf krzyżacki idzie.

Nie tyle straszny piorun, co błysk ich puklerzy132,

Nic tyle wściekły wicher spustoszenia szerzy:

Bo tutaj ani zboża, ni wioski, ni miasta,

Ni starzec siwobrody, ni kraśna niewiasta,

Ani dziecię w pieluchach, ani mąż we zbroi,