Kiedy starym się snują pogadanki, żarty —
Ich wódz milczy na łęku u siodła oparty,
Spuszcza oczy, jak zbrodzień gdy u sądu stanie,
A na pochmurnym czole znać przykre dumanie;
Tylko swego rumaka zażywa ostrogą,
Chciałby pędzić, jak strzała, ile siły zmogą.
Nadzieja doń się wdzięczy i szepce mu z cicha,
Że odetchnie powietrzem, co Egle oddycha —
Ale nie godzien doznać swobodnej radości,
Kto do domu swej lubej jak wróg idzie w gości,