Poczęło z wolna krążyć tuż nad namiotami,

Ucieka, to powraca, i żałośnie kwili,

I szuka drzew znajomych, i gniazd, co zburzyli,

Margier z wysokich wałów gniewnym okiem ciska,

Liczy chorągwie Niemców i obozowiska:

Widzi szereg pancerny nad Niemnem rozwity,

A tam ciosają kłody, uwiązują płyty,

By ułatwić przeprawę. Po tratwach, po moście

Wkrótce przyjdą do Pullen nieproszeni goście.

Gotowe im przyjęcie — już się ukrop pieni,