Chciał już strzałę wypuścić; lecz serce zadrżało:

„Nie! — zawołał — niech żaden nie strzela, nie mierzy,

Dopóki Niemcy swoich nie skończą pacierzy:

Oni modłą zajęci poklękli na ziemi,

My nie walczym z ich bogiem, jak oni z naszemi.

Oni ufni w odległość i w swój zastęp krzepki,

Nie mogą się w tej chwili spodziewa: zaczepki,

Uderzyć niespodzianie — to byłoby zdradnie”.

Rzekł, odpuścił cięciwę, łuk na ziemi kladnie,

A sam upadłszy na twarz, przed obliczem Litwy,