Do swych bogów błagalne posyła modlitwy.

I z obu brzegów Niemna była chwila ciszy,

Że się brzękot polnego konika posłyszy,

A zza chmurnych obłoków, jak dobra otucha,

Słońce się uśmiechnęło — Pan modlitwy słucha.

XIV

Trwa cisza uroczysta — wtem z lasu znienacka

Odezwała się trąba miedziana krzyżacka,

Zagrał potem głos drugi i sto, głosów za nim,

Aż zabrzękło powietrze chrapliwym zgrzytaniem.