A nad głową na wałach Litwinów gromada,

I grad ciężkich kamieni na Krzyżowców spada.

Lecz choć wisi już nad nim mordercza siekiera,

Książe saski odważnie na górę się wdziera,

A wśród hucznych okrzyków, że aż słychać w lesie,

Za nim ciżba pancerna po wąwozach pnie się.

Już doszli napastnicy do połowy wałów,

Już głowy najezdnicze wolne od wystrzałów,

Kiedy na płytkim głazie w mordercze objęcia

Stary Lutas pochwycił niemieckiego księcia,