A kto życia nie stracił, ten już siłę traci,

Zbiera pogięte hełmy, potrzaskane miecze,

I ucieka od Litwy — nie zawsze uciecze:

Owdzie oszczep ciśnięty z Margierowej dłoni,

Owdzie strzała swym żądłem kamiennym dogoni,

I trupem go położy, skarze za bezprawia.

Już się tratwa po tratwie za Niemen przeprawia,

A dopóki wioślarze skręcą przy zatoce,

Kamień z góry zepchnięty po ich tratwach grzmoce,

Złamie sosnowe kłody, lub balki rozdzieli,